PROTEST!

Już w czwartek, 18 października, przejedziemy przez Warszawę w akcie protestu przeciwko nielegalnym przewoźnikom i przeciwko brakowi stosownych działań służb. Ruszamy o godzinie 12:00 spod Cmentarza Północnego i jedziemy przez całą Warszawę.

Naprawdę chcieliśmy w jak najmniejszym stopniu uprzykrzać życie Warszawiakom, dlatego przejazd zaplanowaliśmy po porannym szczycie komunikacyjnym, a przed popołudniowym. Dodatkowo poprosiliśmy o asystę policji, żeby przejazd odbył się płynnie i nie blokował nadmiernie ulic Warszawy. Niestety, policja stwierdziła, że taki przejazd (w asyście policji, bo tego dotyczył wniosek) stanowi zagrożenie w ruchu drogowym. Więc jedziemy bez asysty policji, która powoduje zagrożenie. Zagrożenia nie będzie, natomiast będą dużo większe utrudnienia, za które przepraszamy. Chcieliśmy ich uniknąć.

Jedziemy zgodnie z przepisami ruchu drogowego, więc zatrzymujemy się na każdym skrzyżowaniu, ustępujemy pierwszeństwa itp. Efekt tego będzie taki, że przejazd kolumny przez skrzyżowanie zajmie 10 razy więcej czasu, niż przy asyście policji. Ale za to będzie bezpieczniejszy )wg policji). Naszym zdaniem ta decyzja Komendy Stołecznej Policji powoduje większe zagrożenie, ale my się na bezpieczeństwie nie znamy.

Dementujemy pojawiające się informacje o tym, ze przejazd będzie nielegalny. Jedziemy tak, jak każdy inny uczestnik ruchu drogowego. Przestrzegamy wszystkich przepisów z pełną dokładnością. Żaden kierowca nie prosi o zgodę na przejazd z punktu A do punktu B. I nie potrzebuje takiej zgody. Potrzebowaliśmy zgody na przejazd niezgodny z przepisami. Nie dostaliśmy. Byłoby szybciej i bezpieczniej (wg naszej opinii). Będzie dłużej i mniej bezpiecznie, zgodnie z przepisami.

Niezmiennie od lat protestujemy przeciwko nielegalnym przewoźnikom. Ludziom, którzy okradają nas każdego dnia. Ale także ludziom, którzy okradają WAS każdego dnia. Nie płacą podatków, nie płacą ZUS-u. Czyli nie płacą na drogi, służbę zdrowia, szkoły, przedszkola. A ze wszystkiego korzystają. Więcej o tym jest na nielegalneprzewozy.pl 

Dodatkowo mamy żal do służb za bezczynność. Służby mają narzędzia do walki z ogromną rzeszą przestępców gospodarczych, ale tego nie robią. Mało tego, mamy przypadki krycia ich, gubienia dokumentów, zaginięcia zgłoszeń o przestępstwach, wysyłania jednej załogi do trzech różnych zgłoszeń, odmowie wszczęcia postępowania za porwanie, gdzie porywacza ścigała policja. A także stawiania zarzutów taksówkarzom wskazującym przestępców policji. To są pojedyncze przypadki, ale mają wpływ na postrzeganie Komendy Stołecznej Policji i dopełniają obrazu po kuriozalnym stwierdzeniu tejże, że przejazd kolumny samochodów w asyście policji stanowi zagrożenie. Prosimy, aby policjanci nie odebrali tego tekstu, jako ataku na nich. Na co dzień policjanci wykonują bardzo ciężką, trudną i niebezpieczną pracę. I jesteśmy im wdzięczni. Niestety, jak w każdej grupie zawodowej, także wśród policjantów jest kilka czarnych owiec, które pomyliły powołanie. I o nich tu piszemy.

Wszystkich taksówkarzy zapraszamy na parking pod Cmentarzem Północnym w czwartek na godzinę 12:00 A wszystkich Warszawiaków przepraszamy za utrudnienia na drogach. Miało ich nie być. Jednak Komenda Stołeczna Policji podjęła inną decyzję.

Rząd dopłaca miliardy do ZUS, a nielegalne przewozy nie płacą go wcale

Zdecydowana większość nielegalnych przewoźników nigdzie nie rejestruje swojej działalności. To w 80% nigdzie nie rejestrowana działalność. Natomiast firma Uber twierdzi, że jej partnerzy mają działalność gospodarczą. Kluczowe jest słowo „partnerzy”. To kilkadziesiąt firm na całą Polskę, które podpinają pod siebie tysiące kierowców bez działalności. Niektóre dają im lipne umowy, inne nawet tego nie robią. W Warszawie na każdej stacji benzynowej wieczorami zjeżdżają się kierowcy i biorą swoje wypłaty w gotówce. Bez śladu w systemie. Część prowadzi agresywną optymalizację, czego przykład widać na przykładzie firmy Ecoxpress, gdzie z 4 tys. obrotu opłacane jest 18 złotych składek na ZUS.

O podatku nie wspomnę. Wszystko bazuje na tworzeniu dokumentów, nabijaniu kosztów, lipnej umowie-zleceniu na kilkaset złotych. Wszystko po to, aby przy wielotysięcznym obrocie zamiast 2-3 tys. składek i podatków z działalności gospodarczej zapłacić 200-250 złotych. Plus niewielka działka dla firmy za przygotowanie tych dokumentów. Całość można zobaczyć na  HYPERLINK „https://www.youtube.com/watch?v=T3gVIol2OhQ”https://www.youtube.com/watch?v=T3gVIol2OhQ.


Jeszcze inny model funkcjonuje w firmach, które mają tzw. „ubezpieczenie od kar”. Tam działa firma KV Paweł Drozd w różnych odsłonach. Firma ta podpisuje lewe umowy-zlecenia, które są wyciągane na światło dzienne, gdy dochodzi do kontroli. Wtedy taka umowa jest zgłaszana do ZUS, opiewa na około 100 złotych. Kierowca oczywiście nie widzi tych 100 złotych. Mało tego, to kierowca płaci za to „ubezpieczenie” 100 złotych. W zamian za to kara za nielegalny przewóz osób idzie na firmę KV Drozd, a kierowca jest czysty. Natomiast firma KV Drozd ma już kilka wersji. Zmieniała już kilkakrotnie osobowość prawną. Kar nie płaci. Setki tysięcy miesięcznie idą do kogoś na konto bez podatku, bez ZUS. A państwo, oprócz tych strat traci także pieniądze z kar, które nie są płacone.


Więc bajki o tym, jak to przewoźnicy płacą ZUS można włożyć między bajki. Tylko Uber stara się stworzyć pozory, ale na przykładzie Ecoxpressa widać, że zamiast 1200 ZUS-u płacone jest 18 złotych. W przypadku innych partnerów nie jest płacone nawet te 18 złotych od fikcyjnej umowy.

Rząd uszczelnia system podatkowy, a nielegalne przewozy wyprowadzają miliony z Polski

Rząd chwali się lepszą ściągalnością podatków i uszczelnianiem systemu podatkowego. A tymczasem trzy największe na polskim rynku firmy oferujące nielegalny przewóz osób są własnością podmiotów zagranicznych. Pieniądze zarabiane na nielegalnym przewozie osób wyprowadzane są z Polski do USA, Estonii i na Ukrainę. Uber, Taxify i Opti nie płacą w Polsce podatków, a zarabiają miliony na procencie od swoich kierowców. Dlaczego niektórzy ministrowie polskiego rządu tak bardzo wspierają wyprowadzanie pieniędzy z Polski i niszczenie polskich przewoźników? 

Rząd walczy z mafią VAT, a nielegalne przewozy nie płacą podatków

Rząd walczy z mafią VAT...

Rząd chwali się uszczelnianiem systemu podatkowego. Nawet zaostrzył przepisy i obecnie za przestępstwa w podatku VAT można dostać 25 lat więzienia, czyli tyle, ile za zabójstwo z premedytacją. A tymczasem nielegalne przewozy nie płacą podatku VAT, lub płacą zaniżoną jego stawkę. Średnia opłata, którą wnoszą taksówkarze w Warszawie do firm, które ich zrzeszają w swoich barwach wynosi około 700 złotych. Taksówkarzy w Warszawie mamy ponad 12 tysięcy, z czego około 10 tys. jest zrzeszonych w korporacjach TAXI. To daje średnio 7 mln. Złotych, od których warszawskie firmy TAXI odprowadzają 23% VAT, czyli 1,6 mln złotych. Rocznie to prawie 20 mln złotych z podatku VAT z samej Warszawy. Tylko od korporacji TAXI.
Kilkadziesiąt firm oferujących nielegalne usługi przewozowe w Warszawie daje nielegalne zajęcie około 8 tys. przewoźnikom. Średnia opłata w tych firmach jest wyższa. W końcu w Uberze to 25%, a podobno robi się tam po ponad 10 tys. obrotu miesięcznie. Ale pozostańmy przy średniej 8000 złotych miesięcznie. Daje to miesięcznie około 6,4 mln złotych. Z tej kwoty firmy te nie odprowadzają VAT-u. Ani złotówki. A powinny odprowadzać około 1,5 mln miesięcznie samego podatku VAT, co rocznie daje około 18 mln złotych z samego podatku VAT. W samej Warszawie. W skali kraju to minimum 30 mln złotych.
Dlaczego państwo polskie nie chce tych pieniędzy?
Dlaczego polski rząd chroni przestępców podatkowych?

Kto i ile na tym zarabia?

Najgłośniej nielegalnych firm transportowych broni Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego, który z gospodarką, a tym bardziej z transportem, nie ma nic wspólnego. Mało tego, spotyka się z szefem firmy wyprowadzającej z Polski miliony złotych bez opodatkowania. Wspiera go jego partyjna koleżanka z Ministerstwa Przedsiębiorczości i Technologii. Czy to przypadek? Czas zacząć zadawać pytania o powiązania przestępców podatkowych z niektórymi politykami.

Rząd wspiera polskich przedsiębiorców, a nielegalne przewozy niszczą polskie firmy…

Polski rząd podobno wspiera polskie firmy. Słyszymy o niższym CIT-ie dla przedsiębiorców, niższym ZUS-ie dla najmniejszych przedsiębiorców. Konstytucja dla biznesu ma ułatwić życie polskim firmom.
Taksówkarze są przedsiębiorcami, POLSKIMI przedsiębiorcami każdego dnia okradanymi przez nielegalnych przewoźników. W samej Warszawie to prawie 10 tysięcy podmiotów zrzeszonych w ponad 30 firmach oferujących nielegalne usługi. Trzy największe z nich mają kapitał zagraniczny.
Nielegalnie zarobione pieniądze bez żadnych podatków opuszczają Polskę lub lądują w kieszeni polskich cwaniaczków. Kierowcami w tych firmach coraz częściej są obcokrajowcy ściągani specjalnie do pracy w tych firmach. Media informują o kolejkach po wizę w konsulacie w Indiach. Polscy kierowcy nie chcą jeździć za marne pieniądze, więc do Polski płynie strumień wyrobników zza granicy, głównie z Ukrainy i Indii. Polskie mikrofirmy są wykańczane przez wyrobników zza granicy. Czy na tym polega ochrona polskiego biznesu w wykonaniu polskiego rządu? W końcu wicepremier polskiego rządu spotyka się z wiceprezesem największej na świecie firmy oferującej nielegalne usługi przewozowe i wykańczającej polską branże usług przewozowych. Minister przedsiębiorczości i technologii broni nielegalnego biznesu z uporem godnym matki broniącej swoje dzieci. Ministrowie Emilewicz i Gowin (przypadkiem z jednej partii) cały czas bronią przestępców gospodarczych i działają na ich korzyść. Polskie firmy ich nie interesują, co udowadniają regularnie.

rozmowa na Twitterze
Czy polscy ministrowie nie powinni bronić polskiego biznesu? Tak robią rządy na całym świecie. Tymczasem przedstawiciele polskiego rządu pomagają niszczyć polski biznes. Ponad 60 tysięcy polskich firm przegrywa z nielegalnymi przewoźnikami, którzy wyprowadzają z Polski pieniądze bez opodatkowania pod osłoną polskiego rządu. Dlaczego polski rząd broni nielegalnych przewoźników? Dlaczego broni przestępców
gospodarczych? Jeśli nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Kto i ile pieniędzy dostał za działanie na szkodę polskich firm?

#nielegalne przewozy

Nielegalne przewozy to bardzo złożony problem, który trapi branżę transportu osób samochodami osobowymi od lat. Nie chodzi tu o konkretną firmę, tylko o zjawisko, które niszczy polskich taksówkarzy.

Czym są nielegalne przewozy?

Możemy wyróżnić kilka rodzajów nielegalnych przewoźników. Najpowszechniejszym są kierowcy wożący ludzi samochodami osobowymi bez żadnych oznaczeń, bez licencji, bez badań lekarskich i psychologicznych oraz bez kas fiskalnych. W samej Warszawie mamy ponad 30 firm oferujących takie usługi i skupiających około 6-8 tys. kierowców. Działają oni we wszystkich większych miastach Polski i bezprawnie zabierają pracę taksówkarzom.

Ale to nie wszystko. Mamy także plagę taksówek bez taksówkarza za kierownicą. Na czym to polega? Przedsiębiorca, zgodnie z prawem, bierze licencję na transport osób taksówką osobową. Następnie zatrudnia kierowcę do wożenia ludzi tą taksówką. Zgodnie z Ustawą o transporcie drogowym, kierowca taki musi posiadać niekaralność oraz badania lekarskie, a w największych miastach dodatkowo egzamin z topografii miasta. Niestety tych wymagań kierowca nie spełnia. Jest on takim samym oszustem, jak kierowcy w cywilnych samochodach.
Ostatnią grupa nielegalnych przewoźników są taksówkarze, którzy z premedytacją wykonują transport osób poza obszarem obowiązywania licencji. Licencja TAXI obowiązuje na obszarze konkretnej gminy, na którą jest wydana. Prawo dopuszcza wykonanie zlecenia poza obszarem tej gminy gdy kurs zaczyna się lub kończy w danej gminie. Niestety kwitnie proceder wyrabiania licencji w gminie A i wykonywania transportu w gminie B i C. W Warszawie z tym procederem prawie udało się wygrać. Kiedyś był dużo częstszy, obecnie to kilku oszustów. Niestety kwitnie on na Śląsku, w Krakowie oraz w Trójmieście.
Z tymi wszystkimi oszustami taksówkarze muszą konkurować. Tylko czy z oszustami, z nielegalnymi usługodawcami, da się konkurować? Nie da się. Zły pieniądz zawsze wypierał dobry pieniądz. Towary kradzione zawsze były tańsze od legalnych. Nie mamy szans, działając legalnie, konkurować z oszustami. W samej Warszawie mamy około 10000 nielegalnych przewoźników. 10000 na 12500 taksówkarzy.
Nielegalne przewozy to nie problem z jedną firmą. To olbrzymi problem, z którym państwo polskie nie chce walczyć, z którym sobie nie radzi. A niektórzy przedstawiciele władz wręcz wspierają ten nielegalny proceder. Nie ma na to naszej zgody.
Jako jedyna grupa zawodowa nie chcemy pieniędzy, chcemy tylko egzekucji prawa. Tylko, albo aż. Ale to jest problemem, z którym państwo musi się zmierzyć. Albo z problemem nielegalnych przewozów, albo z problemem zdesperowanych taksówkarzy.